czwartek, 24 listopada 2011

Window Maker

Window Maker. Manager okien. Coś, co wtopiło się w krajobraz mojego środowiska graficznego, a jednocześnie coś, czego ciężko jest mi się pozbyć. W niniejszym artykule postaram się opisać czym jest Window Maker, co go wyróżnia, jakie są jego wady i zalety i dlaczego pomimo prób z innymi menedżerami okien ciągle ląduję z powrotem z nim na ekranie.

niedziela, 12 czerwca 2011

Moja konfiguracja VIma

Po otrzymaniu kilku próśb, postanowiłem zamieścić moją konfigurację w Sieci — można ją pobrać z Bitbucket.

Uwaga! Część skryptów jest zmodyfikowana pod moje potrzeby. Np. w vcscommand została dodana opcja zmiany systemu kontroli wersji on-fly, zoom został pouczony o innych systemach niż Windows, pythonhelper nie wyświetla krzykliwych kolorów itd.

piątek, 29 kwietnia 2011

Dlaczego ludzie formatują kod?

Przewrotnie pod tym tytułem ukryłem skłonność ludzi do „upiększania” tego, w jaki sposób kod źródłowy wygląda, zupełnie ignorując to, co akurat jest ważne.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Blogowanie i VIm

Przy pisaniu tekstów do niniejszego bloga nie używam onlineowego edytora (który traktuję raczej jako miły dodatek niż podstawowe narzędzie), używam do tego edytora. Pal sześć jakiego, ważne że dobrego, wygodnego i programowalnego.

wtorek, 23 listopada 2010

Internet przez komórkę

Niektóre drobne rzeczy, które zwykły po prostu działać w innych systemach, są niebywale skomplikowane i upierdliwe pod Linuksem. Taka rzecz to połączenie z internetem za pośrednictwem telefonu komórkowego.

środa, 15 września 2010

VIm jako środowisko pythonowe po roku

Rok temu opisywałem, jak przygotowałem VIma do pracy w charakterze środowiska programistycznego. Po roku intensywnego używania, nauczyłem się nieco odmiennego sposobu posługiwania się tym narzędziem. Odmiennego, ponieważ VIm jest edytorem, a nie IDE i robienie na siłę kalki z np. Eclipse to nie jest wg mnie najlepszy pomysł.

poniedziałek, 12 lipca 2010

Przenosiny.

W kwietniu padł(?) zaprzyjaźniony serwer, który hostował wcześniej moją stronę domową. Jako, że czasami mam napady napisania czegoś - bo a nuż się komuś przyda - postanowiłem przenieść ją (tę stronę) gdzieś indziej. Padło na bloggera, bo przecież i tak mam już konto na gmailu. Przeniosłem artykuły, wyłączając te niskiej przydatności (ok, te co przeniosłem, zwłaszcza z 2005 roku też nie są jakieś szczególnie przydatne :D) , przez co mam tu piękną dziurę pomiędzy rokiem 2005 a 2009. Trudno :)